czwartek, 12 września 2013

Rozdział 14.

    Przetarłam dłońmi twarz i dopiero po chwili uniosłam swoje ociężałe powieki. Zamrugałam trzykrotnie pozbywając się szarości przed oczami. Odwróciłam wzrok w stronę okna.
Deszcz tworzył swoje własne ścieżki wzdłuż szyby, opadając na parapet. Słońce było schowane za masywnymi chmurami, które wisiały nad niebem. Pogoda z wczoraj w ogóle nie uległa zmianie. Wciąż było szaro i ponuro. Odwróciłam się na drugi bok i dostrzegłam masę loków. Były one dosłownie wszędzie, odstawały na każdą możliwą stronę. Nie mogłam dostrzec twarzy chłopaka. Był przykryty po same uszy ciepłą kołdrą i otoczony setkami poduszek. Uśmiech mimowolnie wymalował się na mojej twarzy. Dłoń Harry'ego wciąż była owinięta wokół mojej tali i kiedy próbowałam wsnuć się z jego uścisku on jeszcze bardziej go zacieśniał, przyciągając mnie do swojego nagiego torsu. Było to dziwne uczucie, jeszcze nikt nigdy nie traktował mnie w taki sposób jak Harry. Jego nadopiekuńczość pojawiała się dość często. Był bardzo tajemniczy, nie opowiadał o sobie, a raczej starał się unikać tego tematu. Zastanawiało mnie to już od dłuższego czasu. Wspomnienia z ostatniej nocy wywołały w mojej głowie fale pytań. Próbowałam wymyślić jeden konkretny powód dla którego Harry tu w ogóle przyszedł i do tego totalnie pijany. Miał tyle możliwość a wybrał mnie. Z rozmyślań wyrwał mnie ból brzucha. Byłam okropnie głodna. Postanowiłam pójść do kuchni i przygotować śniadanie dla mnie i mojego gościa, zanim się obudzi. Gdy powolnym ruchem odkryłam kołdrę ze swojego ciała i starałam się delikatnie oderwać dłoń chłopaka ode mnie, on szybko pociągnął mnie do siebie. Zamruczał coś niewyraźnie pod nosem i przytulił się do moich pleców, wkładając głowę w zagłębienie mojej szyi. Przełożył rękę przez moją talię i chwycił moją dłoń.
- Mel...- usłyszałam leniwy, ochrypły głos, tuż obok mojego ucha.
- Tak? - powiedziałam ściszonym tonem
- Poleż jeszcze chwilę ze mną, proszę - odetchnął
Zrobiłam to o co chłopak prosił. Odwróciłam się tak, żeby być twarzą do niego.
- Dzień dobry - jego głos był niski i zachrypnięty, oraz niesamowicie atrakcyjny.
Podniósł się lekko do góry i wpatrywał się we mnie. Włosy sterczały i stanowiły artystyczny nieład na głowie, było to cholernie pociągające. Jego usta różowe i opuchnięte, a policzki lekko czerwone. Wyglądał niczym niewinne dziecko. Zielone oczy skanowały, każdy centymetr mojej twarzy. Nie była to zbyt komfortowa sytuacja.
- Hej - oparłam głowę na ręce i byłam centymetry od twarzy Harry'ego.
- Dziękuję - wyszeptał i założył kosmyk włosów za moje ucho - Dziękuję za wszystko - dodał po chwili i cmoknął mnie delikatnie w policzek. Ułożył się na łóżku, wpatrując w biały sufit nad nami. Leżał nieruchomo wpatrując się bez celu w jeden punkt. Odetchnął głośno
- Melanie - powiedział cicho i zamilkł na chwilę - Czy ty się mnie boisz?
- N-nie, dlaczego tak uważasz? - zapytałam, a serce jak na zawołanie przyspieszyło swoje tępo.
- Odnoszę takie wrażenie. Przepraszam jeśli byłem nachalny - przez sekundę spojrzał w moje oczy i odwrócił wzrok.
Znów zapanowała niezręczna dla nas chwila. Niby co miałam mu odpowiedzieć. Tak Harry czasami mnie przerażasz i sprawiasz że mam ochotę zapaść się pod ziemię? To wszystko robi się coraz bardziej poplątane.
- Mam pytanie - powiedziałam szybko i czekałam aż chłopak odpowie
- Hm? - nie odwrócił się nawet, zamknął oczy i oczekiwał, aż zacznę mówić.
- Dlaczego wczoraj przyszedłeś pod mój dom? Przecież mogłeś pójść do każdej innej osoby
Przyglądałam się chłopakowi, czekając aż się odezwie. Nie odpowiadał. Miał mocno zaciśnięte powieki, oddychał ciężko. Następnie przetarł dłonią oczy.
- Harry... - powiedziałam cicho. Opuściłam swoje ciało, tak że teraz leżałam przy jego ramieniu. - Harry, co się stało? - otworzył oczy i zmusił się do uśmiechu.
To nie był ten uśmiech, którym mnie na każdym kroku obdarzał. Ten był pełen smutku, blady, nie wyrażający żadnych uczuć.
- Co? Nic, naprawdę nic - zamrugał kilkakrotnie i odwrócił głowę w moją stronę
- Jestem pewna, że coś jest nie tak - oparłam głowę na dłoni, szukając odpowiedzi w jego oczach.
Złączyłam usta w cienką linie, doszukując się. Nie znalazłam nic, pustka. Oczy świeciły się jak dwa duże zielone kryształy. Były zaszklone. Nie dało się nic z nic wyczytać oprócz wielkiego bólu, który potęgował się z każdym wypowiadanym słowem.
- Kilka lat temu moja matka... - odetchnął głośniej - Ona zachorowała na białaczkę limfatyczną - dokończył. - Nie miałem do kogo pójść, więc postanowiłem że przyjdę do ciebie. I tak znalazłem się tu - posłał mi lekki uśmiech.
- Więc... jak to się stało? - zapytałam z wymalowanym zaskoczeniem na twarzy
- Od dziecka miała problemy ze zdrowiem, ciągle chorowała. A kiedy urodziła mnie, pięć lat później wykryto u niej raka. Większość czasu spędzała w szpitalu. Ciągłe operacje, badania, to towarzyszyło jej na każdym kroku. Kiedy byłem dzieckiem opiekowała się mną ciotka Hellen. - złapał oddech i dalej kontynuował - Tato spędzał czas przy mamie lub całymi dniami siedział w pracy. Ja także bywałem u mamy i to codziennie, bardzo się z nią zżyłem tak samo jak z Hellen. Ona nauczyła mnie wszystkiego. Od podstaw, dużo jej zawdzięczam. Była siostrą mojej mamy i bardzo mocno ją kochałem - przełknął głośno ślinę
- To...to gdzie teraz jest Hellen? - przerwałam mu
- Nie żyje - gdy to usłyszałam przestałam kontrolować swoje emocje. Po policzku spływały mi pojedyncze łzy. - Nie płacz - powiedział podnosząc moją głowę i ocierając kciukiem spływające samotne krople.
- Mów dalej - pozwoliłam chłopakowi dokończyć
- Umarła gdy miałem dwanaście lat. Od tego czasu zamknąłem się w sobie, nie miałem przyjaciół, nie miałem nikogo z kim mogłem porozmawiać. Było ciężko. Moja matka zmaga się z rakiem już przez dość długi czas, jest naprawdę silną kobietą. Dwa dni temu doszła do mnie informacja, że jest znów w szpitalu bo jej stan się coraz bardziej pogarsza. Rak rozprowadza się po jej organizmie jak trucizna, zabija ją to od środka. Wszystko dzieje się za szybko, Mel. - zaciągnął się mocno powietrzem - Mojej mamie...zostało naprawdę nie wile czasu. - dokończył z widocznymi łzami w oczach. Szkliste oczy Harry'ego sprawiły, że znów po moich policzkach spłynęło parę łez. To było zupełnie ode mnie niezależne. Przetarł dłońmi twarz i zamknął oczy - Przepraszam - wyszeptał
- Harry... - położyłam się na jego ramieniu, obejmując go jednocześnie - J-ja nie wiem co mam powiedzieć, wiem że jest ci ciężko. Wierzę w to, że będzie dobrze - objął mnie i przycisnął do swojej klatki piersiowej.
- Nie ma martw się, dam sobie radę - czułam jak Harry się powoli uspakajał, jego serce spowalniało.
Nie ukrywam, płakałam jak małe dziecko. Szczerze współczułam chłopakowi. Sama w podobny sposób przez to przechodziłam.
- Chodźmy co zjeść, umieram z głodu - Harry odchrząknął gardłowo i zamrugał kilkakrotnie oczami. Podniósł się, ciągnąc mnie za sobą. Uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów. Pokiwałam tylko głową i ruszyliśmy do kuchni.

                                                                           ***

- Melanie?-  powiedział, wchodząc do przedpokoju - Co robisz dziś wieczorem? - zapytał, wsuwając na nogi trampki.
- Ymm...idę dziś do przyjaciółki - powiedziałam niepewnym głosem - Odebrać filmy, które jej kiedyś pożyczyłam - otworzyłam drzwi, przepuszczając Harry'ego przed siebie.
Kłamstwo.
Nie chciałam mówić jak na razie, że trenuję boks. Zadawał by z pewnością tysiące nie potrzebnych pytań. O tym wie tylko Lucy i Dan. Nikt więcej. Nikt.
- Och, to świetnie się składa. Zabieram cię dziś do siebie, urządzimy sobie mały maraton filmowy - wyszedł na dwór, odwracając się do mnie przodem - Przyjdę po ciebie o 19
Skinęłam głową dając znak, że się zgadzam.
- Mel? Dziękuję - wyszeptał i poczułam, jak jego usta złączają się z moimi. Gdy język wsunął się między moje wargi, poczułam ciepło, które rozchodziło się po moim ciele. Chwilę później rozłączył nasze usta i przygryzł swoją wargę.
- Do zobaczenia - mrugnął do mnie i zniknął z pola mojego widzenia
Weszłam do domu, próbując unormować swój rozszalały oddech.
- W co ja się wpakowałam - pomyślałam kierując się po schodach do pokoju.
Wyciągnęłam torbę przygotowywując się na dzisiejszy trening. O siedemnastej zaczynały się zajęcia.  Miałam jeszcze sporo czasu do wyjścia.

  
Wyszłam przed budynek, czując chłodne, jesienne powietrze uderzające w moją twarz. Zapięłam kurtkę i ruszyłam ciemną ulicą ku mojemu domowi. Droga ciągnęła mi się niesamowicie. Przyspieszyłam kroku by znaleźć się bliżej celu. Po chwili na moim nosie poczułam krople. Ugh.
Znów zaczyna padać. Wyciągnęłam z torby parasol, rozkładając go jednocześnie. Jak na zwołanie ściana deszczu lunęła przede mną. Minęło dosłownie parę chwili a deszcz robił to co chciał. Parasol w niczym już nie pomagał. W kieszeni kurtki poczułam wibracje, z trudem wyciągnęłam telefon.
- Halo?
- Melanie? Gdzie jesteś? - powiedział Harry, kiedy usiłowałam przejść na drugą stronę jezdni. Nic nie widziałam przez ten deszcz.
- Em...za jakieś pięć minut będę w domu - oznajmiłam przechodząc przez najciemniejszy zaułek tej drogi
- Jestem już koło twojego domu - powiedział stanowczo - Nie rozłączaj się dopóki cię nie zobaczę - surowy ton był wyczuwalny w każdym jego słowie.
- D-dobrze - zająkałam się, nie odkładając słuchawki od ucha
Nagle z alejki obok wyszedł jeden facet, szedł dość szybko. Nie mogłam dostrzec jego twarzy, patrzyłam na niego w przerażeniu i szoku. Trzymał coś w dłoni.
- Stój - usłyszałam tuż obok siebie. Moje oczy rozszerzyły się i niemal zaczęłam biec.
- Melanie! Kto to? - twardy głos rozszedł się po słuchawce
- H-harry - załkałam
Zaczęłam biec przed siebie, mając przed sobą czarną ścianę nicości. Oddychałam tak ciężko jak jeszcze nigdy dotąd. Kurczowo trzymałam telefon przy uchu.
- Mam cię - Nie słyszałam kroków, było za późno. Mężczyzna z naprzeciwka, chwycił mnie mocno. Nie wiem jakim cudem był przede mną. Krzyknęłam, gdy złapał mnie za ramię, popychając mnie. Natychmiast uderzyłam plecami o twardą, zimną ścianą.
- Melanie! Kurwa, co się dzieje? - wrzasnął, zanim mój telefon upadł z trzaskiem na ziemię
- Harry, pomóż... - pisnęłam zanim telefon został zdeptany przez drugiego mężczyznę


- Louis? mamy problem! - warknąłem do słuchawki, trzaskając jednocześnie drzwiami od samochodu.
Nikt nie ma prawa skrzywdzić Melanie.
Nikt.


______________________________________________________________________
Jeśli przeczytałaś/eś rozdział to wyraź swoje zdanie w komentarzu. Bardzo nam zależy na opinii innych. To nas bardzo motywuje do dalszego pisania. Jeśli będziecie komentować, to rozdziały zaczną się pojawiać znacznie szybciej.

16 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz czekam na nexta.?

    P.S kiedy kolejny.?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mel mogla na tym facecir wyprobowac cisy z boksu xd boski :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu świetny rozdział rozpłakałam się. pocałował ją jak słodko. biedna Mel biedny Harry. kocham i czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  4. BOŻE, BOŻE, BOŻE, BOŻE, CO SIĘ DZIEJE! Po skończeniu tego rozdziału serce mi tak szybko bije, dzwońcie po karetkę, Jezuuuu! *.*
    Po pierwsze - idealny poranek z Harrym Stylesem obok. Nie wiem, jak ona mogła nawet pomyśleć o wyjściu z łóżka, kiedy przytulał ją do siebie taki facet... Ten zachrypnięty głos, zarumienione od snu policzki i zaspane, zielone oczy, Boże... Stop, koniec, zawsze tak mam, kiedy zaczyna się temat Hazzy, wybaczcie. Wracam do NORMALNEGO komentowania.
    Chociaż właściwie ono nigdy takie nie było :D
    Szkoda mi go, zwłaszcza, gdy poznaliśmy jego historię. Żadnych bliskich, najwyraźniej szuka kogoś takiego w Melanie... Naprawdę mu na niej zależy. Kiedy obydwoje mieli łzy w oczach, to mnie też zbierało się na płacz. Obydwoje są nieźle poobijani przez los, nie ma co...
    Wiedziałam, że pojawią się jakieś komplikacje, że ten natrętny facet wróci! Dzięki Bogu, że Harry do niej zadzwonił, przynajmniej mniej więcej orientuje się, że dziewczyna jest w niebezpieczeństwie. Boże, czy zdąży na czas, żeby tamten nie zrobił jej krzywdy? Bardzo bym Was o to prosiła!
    NO I JEST LOUIS TOMLINSON! Dwa słowa - DZIĘKUJĘ BARDZO :D
    I proszę o więcej i błagam o następny rozdział <3 Wiecie, że kocham to opowiadanie od samego początku :*

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG jestem na 99% pewna że to ten Marek, pedofil, pedobear, męska dziwka, matoł, kapeć, jebak jebany! Harry ratuj Mel!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże! OMG! Świetne! Jedno z lepszych opowiadań, które czytam. Nie mogę się doczekać na next. @daria_konarska

    OdpowiedzUsuń
  7. no no coś się dzieje.. :) super piszesz czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! Świetne! Czekam na nn :) / _London1D_

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne! Świetne! Czekam na nn :) / _London1D_

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam twoje opowiadanie.
    Rozdział zajebisty zresztą jak każdy.
    Z niecierpliwośćią czekam na następny.

    Twoja wierna czytelniczka.
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteście niesamowite! Poprostu bdjxbskxncdbxkc nie mam słów co do tego opowiadania. Jest cudowne! Ten opiekunczy Harry... ahhh. I jeszcze Lou! O bożeeeeeee nie no nie moge nic wiecej powiedziec poprostu najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam ! Kocham Was! Piszcie dalej, zycze weny i z niecierpliwością czekam na następny rozdział <3333 +przepraszam za bledy pisze z telefonu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. O boże! Ta końcówka... Mam nadzieję, że ten wieśnior cholerny nic jej nie zrobi, bo osobiście pomogę Harryemu! Uwielbiam Waszego bloga i już z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!
    Love .x
    @barcelonasheart

    OdpowiedzUsuń
  13. Blog jest świetny, pisz dalej. Szkoda że rzadko pojawiają się rozdziały ale rozumiem was, macie swoje życie. Rozdział cudo, powodzenia.xx

    OdpowiedzUsuń
  14. jezu, świetne ♥ czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział x

    OdpowiedzUsuń