czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 12.

    Przez resztę dnia nie mogłam się w ogóle skupić na tym co robię. Byłam rozkojarzona. Moje myśli w kółko krążyły wokół mężczyzny na zdjęciu. Z tego co powiedział mi koleś z FBI, Louis. Kradzieże, włamania i morderstwa charakteryzowały go najbardziej. Wszystko uchodziło mu na sucho, nie pozostawiał po sobie śladu. Robił wszystko szybko, sprawnie i znikał z miejsca akcji. Kiedy postawiał sobie jakiś cel zawsze go zdobywał.  Teraz to wszystko nabierało jakiegokolwiek sensu. Pojawiał się, ale tylko w nocy tak, żeby ryzyko znalezienia go były jak najmniejsze. Ubrany na czarno tak, żeby było go jak najtrudniej zdemaskować. Był zdolny zrobić wszystko to czego zapragnie. Zawsze dostawał to co chciał.
Aż do tego czasu nie byłam świadoma tego z kim tak naprawdę się parę razy zetknęłam. To było przerażające.
Dochodziła godzina czternasta za niecałe dziesięć minut kończyłam swoją zmianę.
- Melanie - pisnęła Danielle przechodząc przez próg sklepu.
- Dan - odpowiedziałam kiedy stała już obok mnie.
Uściskała mnie przyjaźnie i pobiegła na zaplecze sklepu. W tym czasie zaczęłam układać przeróżne koszule, bluzki, swetry na półkach.  Po upłynięciu niecałych pięciu minut dołączyła do mnie. Danielle zaczęła swoją zmianę więc ja już mogłam wrócić do domu. Pożegnałam się z nią i ruszyłam pospiesznie do domu. Byłam wykończona dzisiejszym dniem, a jeszcze czekał mnie wyczerpujący trening wieczorem.

W ciągu następnych kilku tygodni w moje życie przybrało normalny obrót. Nic specjalnego się nie wydarzyło. Na treningi chodziłam częściej, oddałam się całkowicie boksowi, przez co coraz bardziej  doskonaliłam się w tym co kocham. Zbliżała się zima, na dworze robiło się coraz chłodniej, zmrok zapadał już przed siedemnastą. Nie ukrywam, że teraz wraz z babcią żyło się nam gorzej. Brakowało nam pieniędzy. Trzeba opłacać mnóstwo rachunków, między innymi prąd, wodę. Nie myślę już o kosztach, które trzeba będzie zapłacić za ogrzewanie mieszkania w zimie. Ceny będą zapewne bardzo wysokie. Moja pensja, którą dostaje każdego miesiąca nie zawsze wystarcza, zaś emerytura Lucy jest nie wielka. Moim marzeniem jest pójść na studia, skończyć je i dostać dobrze płatną prace, tak żebyśmy z babcią nie musiały się ograniczać z wieloma rzeczami. Nie jest nam teraz łatwo, na żadne przyjemności sobie nie mogę pozwolić. Nie mogę wyjść ze znajomymi do kina, na zakupy, co dopiero wyjechać gdzieś na wakacje za granice.
Przez dość długi czas nie widziałam Harry'ego ani Mark'a przed którym ostrzegał mnie Louis. Dał  mi swoją wizytówkę w razie kiedy kolejny raz spotkałabym go. Chcą złapać Mark'a ale nie udaje im się to za jego przebiegłość.
    Ból w kręgosłupie się nasilił, kiedy schylałam się by podnieść torbę z ziemi, z moich ust wydostał się cichy jęk. Włożyłam wszystkie rzeczy i zasunęłam torbę. Wyszłam z szatni gasząc światło. Zarzuciłam na ramię torbę i ponownie jęknęłam z bólu, to wszytko przez dzisiejszy trening. Raz wracam do domu posiniaczona i obolała a raz przychodzę żadnego draśnięcia. Dziś właśnie jest ten dzień kiedy czuję się fatalnie, wszystko mnie boli. Dolną część pleców delikatnie pomasowałam i ruszyłam w stronę wyjścia. Chłodne powietrze otoczyło mnie całą , kiedy wyszłam z ciepłego ogrzewanego pomieszczenia. Wiatr rozwiał momentalnie moje włosy na wszystkie możliwe strony, obwiązałam ciaśniej szalik wokół szyi i schowałam podbródek do środka. Zacisnęłam mocniej szczękę, kiedy robiło mi się jeszcze zimniej. Skrzywiłam się gdy telefon zaczął brzęczeć w kieszeni moich jeansów. Odebrałam nie parząc na numer, który właśnie dzwonił
- Halo? - mój głos nie wyrażał żadnych uczyć
- Meleanie! - powiedziała w tym samym czasie co ja, rozpromieniona Danielle. Przerwała, kiedy usłyszała mój głos.
- Wszystko dobrze? - zapytała przejęta. Odchrząknęłam i uśmiechnęłam się tak jakby właśnie stała na przeciwko mnie.
- Tak, tak wszystko dobrze - odpowiedziałam pośpiesznie
- To się cieszę. Mam dla ciebie dobre wieści, kochana - przerwała na chwile, żeby wziąć oddech
- Słucham - powiedziałam skręcając w stronę domu
- Zabieram cię na zakupy - zapiszczała do słuchawki - Nie ma żadnego ale - dodała
- Dan, ja nie mogę - westchnęłam - Nie mam kasy
- Przestań! Ja płacę - powiedziała i wiedziałam, że uśmiecha się do słuchawki
- Twoje urodziny są niedługo - dodała po chwili
- Dopiero za trzy tygodnie - wymamrotałam - Nie chce żebyś za mnie płaciła - powiedziałam, gdy byłam parę kroków od mieszkania. Zaczęłam przeszukiwać torebkę w celu znalezienia kluczy.
- W takim razie, to będzie twój prezent urodzinowy
- Nie musisz tego robić - uśmiechnęłam się wiedząc, że tak łatwo nie odpuści
- Muszę, Melanie - powiedziała podekscytowała
- Dobrze, pójdę z tobą. Dziękuję
- Zadzwonię ci kiedy dokładnie się spotkamy. Do zobaczenia, Melanie - zaśmiała się i rozłączyła
- Pa - odpowiedziałam ale już za późno żeby Dan mogła to usłyszeć.
Uśmiech nie schodził mi z twarzy wiedząc, że ma się tak cudowną przyjaciółkę jak Danielle. Jest niesamowitą osobą, potrafi rozweselić każdego, tryska energia na wszystkie strony. Sympatyczna, wesoła, urocza, śliczna, czasami dziwie się dlaczego nie ma chłopaka. Jest niezwykle utalentowana, od dzieciństwa tańczy. Poznałyśmy się przez przypadek, kiedy na nią wpadłam pod studio tańca, potem okazało się że pracuje w tym samym miejscu co ja. Zabawna historia. Od prawie dwóch lat jesteśmy przyjaciółkami. Jest jak największy skarb na świecie. 
Schowałam telefon do kieszeni i ścisnęłam mocniej pąk kluczy, kiedy zorientowałam się, że na dworze jest już zupełnie ciemno. Starałam się unikać wracania do domu o tej porze, bałam się.
Niecałe pięć minut drogi dzieliło mnie od mieszkania i akurat w tym momencie musiał spaść deszcz, gęsty. Wielkie krople zaczęły na mnie spadać, utrudniając mi jednocześnie widoczność. W przeciągu paru sekund byłam cała mokra. Wszystko się do mnie lepiło. Zaczęłam biec, żeby jak najszybciej dostać się do domu. Tuż przed wejściem zatrzymałam się i patrzyłam w jeden poruszający się punkt przede mną. Tym punktem na mojej drodze była osoba, nie mogłam dokładnie stwierdzić kto nią był. Ogromne spadające krople deszczu i mrok uniemożliwiały mi to. Pochyliłam się do przodu tak jakby miało mi to w czymś pomóc. Postać się zbliżała i mogłam stwierdzić, że był to mężczyzna. Mamrotał coś niezrozumiale pod nosem i kręcił się na wszystkie strony. Zaczął niespodziewanie krzyczeć. Zapewne był to jakiś pijany chłopak. Tacy byli dosyć często spotykani. Zignorowałam go. Odwróciłam się i skierowałam do drzwi wejściowych, przekręciłam klucz w zamku i już miałam przekraczałam próg mieszkania, kiedy ochrypły i niewyraźny głos się odezwał
- Melanie, słoneczko moje, poczekaj - wybełkotał i ruszył w moją stronę potykając się o własne nogi
Moje zwężone oczy momentalnie się rozszerzyły, a usta same otworzyły.
- Harry?! - pisnęłam zaskoczona


__________________________________________________________
Kolejny raz przepraszamy, że rozdziały nie są dodawane tak często.
Do końca wakacji już nie wyjeżdżamy więc rozdziały powinny pojawiać się w miarę regularnie.
Jeśli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach to zostawcie swój nick z twitter'a w zakładce 'Informowani' 

13 komentarzy:

  1. świetny rozdział szkoda że tak malo Harrego mam nadzieje ze w nastepnym bedzie go juz wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa, nowy rozdział! Wybaczcie, że czekałam całą noc, ale mój internet w telefonie dosłownie umierał za każdym razem, kiedy próbowałam coś konstruktywnego zrobić. Ale teraz jestem i strasznie się cieszę, że mogłam poznać kontynuację tej niesamowitej historii :)
    Po pierwsze - Louis Tomlinson. Tak, on. Proszę, rozwińcie z nim wątek, błagam Was! To by było coś świetnego, gdyby razem z Harrym zaczęli rywalizować o Melanie, awww :D Widzę to oczami wyobraźni i strasznie mi się podoba! Ale to oczywiście tylko taka moja mała sugestia :) Teraz, na miejscu Mel, byłabym przerażona, z kim właściwie miała do czynienia przez tyle czasu.
    Martwię się trochę o nią i te treningi, w sumie robi sobie krzywdę. Jej ból, za każdym razem kiedy dotyka potłuczonego ciała... aż mnie dreszcze przechodziły, brr. No i super, że ma taką cudowną przyjaciółką jak Dan - przez te wszystkie opowiadania uwielbiam ją jeszcze bardziej - która rozumie, że ma trudną sytuację finansową i nie narzuca się nachalnie ze swoją pomocą.
    I wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie pijany, bełkoczący Harry, Dlaczego skończyłaś w takim miejscu? Umrę do następnego rozdziału!
    Dlatego dodawajcie szybko, błagam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Może to dziwne, ale dodałam tego bloga do zakładek, zanim zaczęłam go czytać. Nie żałuję, uwielbiam go. Czekam na następny x

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno masz naprawde talent ;D Tego bloga mam w zakładakach, żeby go regularnie odwiedzać :D Czekam na next ;3

    Sara xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda mi Mel trochę, jak opisujecie jej uczucia, rozmyślania. Taka przyjaciółka jak Dan to skarb. Pijany Harry- to może być ciekawy wątek w nastepnym rozdziale :D + zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. super ! ♥ czekam na następny, a oto mój twitter: @OfficialNatie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super. *_* Oto mój tt. : @_Horaneek_

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominowałam cię do The Versatile Blogger Award
    Wiecej na: http://just-stay-by-me.blogspot.com/p/versatile-blogger.html Pozdrawiam, Elie Styles

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej nominowałam cię do The Versatile Blogger Award.
    więcej na http://littlethings-niallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. dopiero zaczełam czytać to opowiadanie i stwierdzam że jest super :D tylko taka mała uwaga do rozdziału: podczas rozmowy z dan jest że mel stałą pare kroków od mieszkania szukajać kluczy a pod koniec rozmowy że został jej 5 minut drogi do domu :) nie przyjmujcie tego jako hejt czy coś bo nie chce żeby to tak zabrzmiało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Joł ;D
    Mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach ? @Lovju69

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! :) naprawde swietne opowiadanie macie talent ;** weny i buziole. ;*

    Zapraszam do mnie : http://life-moment-love-force.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń