niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 07.

Lekki podmuch wiatru podniósł zasłony dając dostęp promieniom słońca by wpadały do pokoju. Słońce jeszcze nie wyszło na taką wysokość by oświetlić całe pomieszczenie. Przekręciłam się na drugi bok poprawiając prze tym poduszkę. Moje ciało oblał dreszcz spowodowany zimnem, naciągnęłam na siebie pościel, owijając ją ciasno wokół siebie. Mimo, że byłam nadal we śnie usłyszałam kroki odbiegające z dołu. Osoba wspięła się po schodach, następnie otworzyła drzwi do pokoju, w którym się znajdowałam i podeszła do mnie. Zaczęła gładzić swoją zimną, dużą dłonią mój policzek. Odgarnęła włosy, zakładając je za ucho. Siadła na brzegu łóżka
- Melanie, wstawaj - usłyszałam ochrypły głos koło swojego ucha
- Melanie - szept rozniósł się po pokoju
- Wstań - dokończył mężczyzna
Po paru minutach nie reagowania na jego słowa, pościel którą miałam owiniętą wokół siebie, zaczęła zsuwać się ze mnie. Jęk niezadowolenia wypłynął z moich ust. Oczy nadal miałam zamknięte, starałam się ignorować osobę stojącą nade mną.
- Melanie, proszę - wypowiedział te słowa prosto do mojego ucha, łaskocząc mnie przy tym swoimi lokami.
Podniosłam rękę w celu znalezienia czego do okrycia się. Było mi niewiarygodnie zimno, podciągnęłam nogi pod siebie, starając się jakkolwiek ogrzać. Gęsia skórka pojawiła się momentalnie na moim ciele. Otworzyłam powoli oczy, w pomieszczeniu panował pół mrok. Chłopak, który przed chwilą siedział obok mnie, stał koło szafy i wyciągał z niej bluzę. Zerwałam się z łóżka, kiedy dotarło do mnie, że to Harry stoi właśnie tu. On zaś odwrócił się jak gdyby nic i uśmiechnął się szeroko, ukazując dołeczki.
- Coś nie tak? - zapytał, rzucając we mnie bluzą - Ubierz to na siebie bo na dworze o tej porze jest zimno - dokończył.
Przetarłam oczy nie wiedząc co się dzieje, zawsze potrzebowałam parę minut by zacząć kontaktować wszystko to co działo się wokół mnie. Zaczesałam włosy do tył i spięłam je w wysokiego kucyka. Zegarek wskazywał czwartą rano. Co do cholery Harry robi w moim domu? I jakim cudem tu wszedł. Popatrzyłam  się na niego szukając jakichkolwiek wyjaśnień. On poprawił tylko loki spadające mu na czoło i wlepił na mnie swój wzrok.
- Gotowa już jesteś? Chodźmy - powiedział, po czym pociągnął mnie mocno za rękę, co skutkowało tym, że potknęłam się o własne nogi i upadłam.
Harry zaśmiał się i pomógł mi wstać z podłogi. Przeszliśmy przez dom i wyszliśmy na dwór. Zimne powietrze rozwiało moje długie włosy, a ciało ogarnęło zimny dreszcz. Nałożyłam na siebie bluzę i zaczęłam pocierać dłońmi ramiona, żeby dostarczyć sobie choć odrobinę ciepła. Stanęliśmy na krawężniku przy jezdni, Harry złapał moją rękę i bezpiecznie przeprowadził na drugą stronę ulicy. Wyrwałam rękę z jego uścisku, powodując, że gwałtownie się odwrócił i spojrzał na mnie swoimi przenikliwymi oczami. Popatrzył na mnie zaskoczony, chyba się tego nie spodziewał. Zignorował to i wyciągnął kluczyki z tylnej kieszeni spodni i otworzył czarnego Range Rover'a. Podszedł do drzwi od strony pasażera i uchylił je.
- Gdzie chcesz mnie zabrać? - chciałam dowiedzieć się zanim wejdę do pojazdu
- Wsiadaj - powiedział pomijając moje wcześniejsze pytanie 
Stałam czekając, aż odpowie, ale nie doczekałam się najwyraźniej jego odpowiedzi.
- Melanie, wchodź. Nie zdążymy jeśli się nie pospieszysz - w jego głosie było słychać poirytowanie
- Nawet cię nie znam - wymamrotałam
- Wejdź do tego cholernego samochodu - wysyczał przez zaciśnięte zęby 
Bez słowa wdrapałam się na siedzenie i usadowiłam wygodnie. Harry pochylił się w moją stronę sięgając po pas bezpieczeństwa, zaczął przekładać mi go przez ramię
- Dam sobie radę - wymamrotałam, wyrywają pas i dokończyłam wcześniejszą czynność wykonywaną przez Harry'ego.
Już miałam zatrzasnąć drzwi samochodu, kiedy mnie powstrzymał.
- Sama zobaczysz - odpowiedział na moje pytanie. Chłodny uśmiech wymalował się na jego ustach.
Zamknął drzwi z hukiem i okrążył auto dookoła by wsiąść na miejsce kierowcy. Dużą dłonią przekręcił kluczyk w stacyjce. Zapiął pas, następnie umieścił jedną rękę na kierownicy a drugą na skrzyni biegów. Odjechaliśmy spod domu i nabraliśmy kierunek na autostradę. Podróż przebiegała w całkowitej ciszy. Droga o tej porze była praktycznie pusta, tylko niekiedy mijaliśmy samochody ciężarowe. Jechaliśmy dość szybko, wyjeżdżaliśmy poza obrzeża miasta, dalej nie byłam już wstanie określić gdzie jesteśmy. Nigdy tu nie byłam. W pewnym momencie zaczęłam przyglądać się Harry'emu, cała jego uwaga była skupiona na drodze, nie odzywał się w ogóle. Jego ciemne loki były uniesione ku górze, linia szczęki była doskonale zarysowana oraz jego wyraźne kości policzkowe. Był bobrze zbudowany, dłonie miał ciasno zaciśnięte na kierownicy, oblizał usta i przeczesał palcami włosy. Zaczęło mnie zastanawiać parę rzeczy, dlaczego on w ogóle zaczął się mną interesować. I co pokierowało mnie do tego, żeby pojechać z nim wiadomo w jakie miejsce. 
Po chwili zjechaliśmy z autostrady w boczną drogę, która prowadziła prosto na wysokie wzgórze przed nami. 
- Już prawie jesteśmy na miejscu - powiedział obdarzając mnie przelotnym spojrzeniem - Będziemy musieli iść kawałek na piechotę - dodał 
Zaparkował samochód i wysiadł z niego, szybkimi krokami dotarł do moich drzwi i otworzył je przede mną. Podał mi rękę aby mogła wysiąść. Wyszłam czekając na Harry'ego, aż zamknie drzwi. Zaczęłam się rozglądać po okolicy, zdziwiło mnie to, że zabrał mnie w takie miejsce. Dookoła znajdowało się mnóstwo zieleni i nic więcej, było bardzo cicho. 
- Chodźmy - powiedział chłopak i ruszył przede mną
Wspinaliśmy się już na wzgórze z dobre pięć minut, szłam za Harry'm wolnym krokiem. W porównaniu do niego byłam niska i miałam krótkie nogi, on zaś wysoki i sprawnie pokonywał drogę dzięki swoim długim nogom. Góra przed nami wydawała być się bardziej stroma, ale to chyba było moje wrażenie. 
- Daleko jeszcze? - zapytałam, bo nie dawałam już rady dłużej iść 
- Już jesteśmy - powiedział, po czym podał mi dłoń 
Postawiłam jeszcze dwa kroki i zaparło mi dech w piersiach. Tego miejsca nie dała opisać się słowami, uśmiech mimowolnie malował się na mojej twarzy. Opłacało się przebyć męczącą drogę by ujrzeć coś tak pięknego. Przede mną ukazywało się wzburzone morze. Fale odbijały się od wysokich i stromych klifów, nadając temu przyjemny szum. Już wiedziałam dlaczego o tej porze tu przyjechaliśmy. Tym powodem było słońce, a dokładniej wschód słońca. Wychodziło zza linii horyzontu odbijając swoje promienie na tafli wody, dając mi różnorodne kolory. Przed nami była przepaść co wskazywało na to, że staliśmy na jednym z niższych klifów, wspólnie tworzyły one zatokę. Nie mogłam nacieszyć się widokiem.
- Harry... tu jest pięknie- wyszeptałam
Uśmiechnął się tylko, po czym szedł wzdłuż urwiska. Ja stałam nadał wpatrując się w widoki, które malowały się przede mną. 
- Idziesz?- zapytał, dając mi jednocześnie do zrozumienia, że mam pójść za nim
Dotrzymałam kroku chłopakowi, po pokonaniu nie wielkiej odległości ukazała się nam mała ławeczka. 
Usiadłam na niej a Harry zaraz obok mnie. Przez chwilę wpatrywaliśmy się piękny krajobraz i wschód słońca. Odwróciłam się przodem do chłopaka tak, żeby widzieć jego twarz. On od razu zrobił to samo, przyglądał mi się z zaciekawieniem. Wyczekując na słowa, która za chwilę miały opuścić moje usta. 
- Mam pytanie... - przerwałam na chwilę, bojąc się reakcji chłopaka
- Cz... czy ty jesteś mordercą? - zapytałam, odsuwając się odruchowo w tył 
Twarz Harry'ego nabrała od razu innego wyrazu.


_______________________________________________________________________

Niech każdy kto czyta to opowiadanie zaznaczy w ankiecie:
- czytam ale nie komentuje lub
- czytam i komentuje
Chciałybyśmy wiedzieć ile mniej więcej osób czyta.
Liczymy na komentarze x

10 komentarzy:

  1. Fajne czekam na kolejny<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super xx Naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jestesmy we dwie piszą to Nikola i Paulina <3

      Usuń
  4. co mam powiedzieć... żeby się nie powtórzyć... wiesz, że kocham, że opowiadanie jest super, że jestem addicted i tak dalej :) z całej tej fabuły przebija tajemniczość, a mnie strasznie kręcą takie klimaty, inne od tych cukierkowych :D sam fakt, że Harry jakoś dostał się do jej domu i zabrał ją w tajemnicze miejsce, jednocześnie mam dwie reakcje - brrr i awww, wiem, to chore :D i ciekawa jestem, co jej odpowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy! xx chciałybyśmy przypomnieć tylko że jesteśmy we dwie :) Bardzo cieszymy sie że opowiadanie sie podoba <3

      Usuń
  5. SUUUUPER ! zajebiście piszesz :) kiedy następny ? i co tak długo dodajesz ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Uhg... Czemu opowiadania zawsze kończą się w takich momentach?! Ok, jakoś zniosę to. Rozdział krótki, ale ma coś tajemniczego w sobie... Ciekawe co odpowie Harry. Pozdrawiam i życzę wam weny ~@luvdemz

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę fajny rozdział, tylko troszkę krótki. Życzę weny :)

    PS: Zapraszam do siebie : http://one-direction-paradise.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Natknełam się przypadkiem na tego bloga. Bardzo lubię tego typu opowiadania :) Napewno bende czesto wpadać . Kiedy nowy rozdział .? Klaudiia.

    OdpowiedzUsuń