poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 06.

Szybkim krokiem ruszyłam w stronę mieszkania.
Otworzyłam cicho drzwi aby babcia mnie nie usłyszała. Zdjęłam moje converse'y i ruszyłam na palcach po schodach. Nagle usłyszałam lekkie chrząknięcie. Odwróciłam się odruchowo za siebie i zobaczyłam staruszkę w szlafroku. Popatrzyła na mnie zmartwionym wzrokiem.
- B..Babciu – zakłopotałam się
- Gdzieś ty była dziewczyno!? – babcia przerwała niezręczną cisze. Wolałabym żeby zrobiła to trochę mniej krzykliwie. Zeszłam parę stopni w dół, stanęłam nad nią, opuściłam głowę.
- Przepraszam po prostu…- nie mogłam dokończyć nie chciałam jej zamartwiać Harry’m i Mark’iem.
- Melanie zdzwoniłam do ciebie z 10 razy masz, pojęcie jak się martwiłam? Mogłaś powiedzieć, że wrócisz później. – powiedziała ze zaszklonymi oczami.
- Tak, wiem, przepraszam. Telefon mi się rozładował  – miałam ogromną nadzieje, że Lucy nie będzie już podnosiła głosu. Nie lubię jak tak robi.
- Dobrze, na szczęście że już jesteś- przytuliła mnie mocno i dala buziaka w policzek.
Poszłam z nią do kuchni. W pomieszczeniu zapadła nieprzyjemna cisza. Babcia usiadła przy stole a ja zaparzyłam wodę w czajniku. Wyciągnęłam dwa białe kubki i odłożyłam na blat. Gdy  woda była już gotowa zaparzyłam herbatę. Włożyłam dwie cytryny, pomieszałam i podałam Lucy. Ruszyłyśmy do naszych sypialni.
Odłożyłam wrzący jeszcze napój na szafkę nocną. Podeszłam do szafy wyciągając piżamę, następnie skierowałam się łazienki by wziąć relaksującą kąpiel. Weszłam do pomieszczenia, napuściłam gorącej wody do wanny z zamiarem wzięcia długiej kąpieli. Rozstawiłam pojedyncze świeczki wokół wanny. Chciałam się odprężyć, zapomnieć o dzisiejszym dniu.

Kiedy moje ciało było już całe przesączone, postanowiłam wyjść. Stanęłam na białych płytkach, tyłem do drzwi. Kropelki wody spływały po mnie strumieniami. Wytarłam swoje ciało ubierając szare spodnie dresowe. Następnie przełożyłam głowę i ręce przez koszulkę, kiedy drzwi ze zgrzytem się otwarły. Zanim zdążyłam się odwrócić światło w całym pomieszczeniu zgasło, tylko przez niewielkie okienko padały promienie księżyca, które prawie w żadnym stopniu nie oświetlały panującego tu mroku. Bluzka opadła mi na sam dół. Zrobiłam duży krok do przodu, stając na przeciwko ściany. Bałam się odwrócić nie wiedząc co mnie może spotkać. Na pewno nie była to Lucy. Osoba znajdowała się niecałe pięć metrów za mną, stawiała pewne kroki. Cholernie się bałam. Byłam bliska od wybuchnięcia niepohamowanym płaczem. Poczułam gorący oddech na swojej szyi, momentalnie wywołało to u mnie ciarki. Kolana się pode mną ugięły. Nie byłam w stanie się odezwać, ani jednego słowa nie mogłam z siebie wydusić. Moje mięśnie odmawiały posłuszeństwa, stałam ze spuszczoną głową. Jedyne co mogłam w tej chwili zrobić to stwierdzić, że było to Harry, tyle byłam w stanie zrobić. Swoje dłonie położył na mojej tali odwracając mnie przodem do siebie. Nie zauważyłam, kiedy włożył swoje zimne dłonie pod zadurzą koszulę i przyciągnął mnie mocno do siebie tak, że stykaliśmy się klatkami piersiowymi. Moja głowa nadal była opuszczona. Przechylił się tak by swoimi miękkimi ustami dotknąć mojej szyi, jego loki łaskotały mój policzek. Przygryzał lekko skórę zostawiając na niej małe znamiona. Moje nozdrza wypełnił zapach perfum Harry’ego. Podniósł się do poprzedniej pozycji, podniósł moją głowę do góry, spojrzałam w jego oczy. Zaczął  pochylać twarz do mnie.
- Jesteś taka...mmm - nie dokończył...
 Przyłożył usta do moich. Z początku nie oddawałam pocałunku, lecz coś pokusiło mnie żeby oddać się temu, nie wiedziałam co mną kierowało. Całkowite granice zniknęły. Przysunęłam się bliżej do niego. On zaś mocno przyległ całym swoim ciałem, opierając mnie na zimnej ścianie. Jego usta były powolne i delikatne. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Wsunęłam dłonie w jego włosy, gęste i kręcone.
Jego pełne usta były tak miękkie na jakie wyglądały. Ręce mocno napierały na moją skórę i przyciągały mnie do siebie. Placami błądził po odsłoniętej skórze na plecach.
Jęknęłam w jego usta, kiedy delikatnie przycisnął swoje biodra do mnie. Poruszałam palcami w jego włosach, gdy on rozchylił moje wargi swoimi. Sięgnął dalej językiem odnajdując wrażliwe miejsce. Tym razem pocałunki były dłuższe i głębsze. Harry musiał trzymać mnie przy ścianie swoim ciałem, bym nie upadła.
- Melanie? Wszystko dobrze? Siedzisz już dosyć długo w łazience - powiedziała Lucy, pukając w drzwi.
Harry momentalnie oderwał się ode mnie. Odsunął się trochę, lecz nie dał mi możliwości ominięcia go.
- Mel? - babcia brzmiała na zaniepokojoną - Wchodzę - oznajmiła
- Nie! Wszystko w porządku, zaraz wyjdę - ocknęłam się momentalnie
- Dlaczego jest zgaszone światło? - dociekała
- Umm...żarówka się chyba spaliła - mówiłam patrząc w oczy Harry'ego
- To zaraz przyniosę nową i ją założymy - moje źrenice się powiększyły z przerażenia.
Nie mogła zobaczyć tu tak Harry'ego stojącego nade mną.
- Nie. Jak masz zamiar tu wejść? skoro ja jestem naga. Nic nie widzę, więc jak mam znaleźć ubrania?
Chłopak zaśmiał się cicho i oblizał wargi.
- Dobrze, zrobimy to jutro.
Słyszałam tylko kroki, które świadczyły o tym że babcia odeszła od drzwi.
- Chodź ze mną - powiedział głębokim głosem
- Nie - szarpnęłam się,  wyrywając się jednocześnie z uścisku - Odejdź - wyszeptałam
- Chodź - powiedział chwytając mnie za nadgarstek
- Co ty człowieku ode mnie chcesz? Nie znamy się w ogóle.
- Wiesz jak się nazywam, czym się zajmuję i w dodatku całowaliśmy się, wystarczy? - powiedział z uśmiechem na twarzy
- Wyjdź, albo zadzwonię na policję - powiedziałam z podniesionym głosem.
Stał, nawet nie drgnął na mój podniesiony ton głosu. Tak jakby go to w ogóle nie przejęło. Lustrował mnie od góry do dołu, przygryzając lekko dolną wargę. Ominęłam Harry'ego i wszyłam z łazienki. Zignorowałam go totalnie, nie miałam zamiaru się z nim kłócić. Weszłam do pokoju przymykając drzwi. Zaświeciłam małą lampkę nocną, stojącą na kalisku. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Przez chwilę zastanawiałam się gdzie jest Harry, ale długo nie zaprzątałam sobie tym głowy. Przekręciłam się na drugi bok, ułożyłam wygonie poduszę i zapadłam w głęboki sen.


                                                                       *Harry*

Melanie wyszła szybko z łazienki, wymijając mnie. Zignorowała mnie i poszła. Stałem jeszcze chwilę w łazience po czy ruszyłem, w kierunku dobiegających dźwięków z drugiego końca korytarza. Podszedłem do drzwi otwierając je powoli. Na widok tego, uśmiechnąłem się od razu. Melanie, która zapewne parę sekund temu była na łóżku spadła z niego i leżała teraz na podłodze cała zaplątana w pościeli. Zdziwiło mnie to, że po takim upadku w ogóle się nie obudziła. Podszedłem do niej, odgarnąłem włosy za jej ucha,które spadły na jej czoło, po czym schyliłem się obejmując ją, przycisnąłem ją do siebie i podniosłem. Odruchowo wtuliła się w mój tors. Musiałem położyć Mel z powrotem na łóżku. Chociaż taki sposób w jakim ją trzymałem odpowiadał mi.
Ułożyłem ją delikatnie, po czym przykryłem kołdrą, którą podniosłem z podłogi. Uśmiechnąłem się kolejny raz. Wyglądała jak anioł, ciemne włosy rozłożone w różne strony na białej pościeli. Lekko rozchylone usta, były pełne i czerwone co kontrastowało z jej jasną i delikatną cerą. Przeszedłem dookoła łóżka, by zgasić zaświeconą jeszcze lampkę. Schyliłem się jeszcze raz nad Melanie i pocałowałem ją w czoło. Uśmiechnęła się i odwróciła w drugą stronę. Przyłożyłem usta do jej ucha:
- Jesteś tylko moja, pamiętaj o tym, Mels - wyszeptałem po czym odszedłem

__________________________________________________________________
Naprawdę przepraszamy,  że rozdział pojawia się tak późno. 
Liczymy na komentarze x 

8 komentarzy:

  1. no w końcu, hehe :) zajebiste, mam nadzieje, że teraz będą szybciej dodawane rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy następny rozdział ? :) tak mi sie podoba ten blog, że no nie moge sie doczekać kolejnych rozdziałów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się uda to jutro lub w piątek :)

      Usuń
  3. Ohhhh, umarłam i poszłam do nieba... Ta scena w łazience, ciężko mi cokolwiek mądrego teraz napisać. Uwielbiam takiego Harry'ego, kocham :) I cieszę się, że babcia nie weszła do łazienki :)
    czekam na next, błagam, szyyyybko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny rozdział;) I zapraszam na www.solodayworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry jest w niej panicznie zakochany. Mam wrażenie, że będzie ją wiezil czy coś, aby była tylko jego.. Boję się...czekam na następny i życzę wam weny! ~@luvdemz

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń